#Blog. Jak to było z tą studnią… cz.2 ostatnia ?

Po telefonicznych ustaleniach i zaakceptowaniu Moich warunków Pan Jarosław obiecał, że od rana dnia kolejnego zaczynają pracę i na wieczór kończą – ta mhm, sobie pomyślałem.

Tego dnia specjalnie zwolniłem się wcześniej z pracy aby móc podziwiać pracę i zobaczyć upragnioną wodę ze studni ?.

Po przyjeździe moim oczom ukazał się nowy dotąd nie znany sprzęt

Piękny żółto niebieski kompresor, który niestety również poległ 🙂 Nie będę pisał ile był wart ale wierzcie, sporo, tak twierdził Pan Jarosław 😉

Skoro kompresor nie dał rady podjęto próbę kolejnego wiercenia innym sprzętem. Wyciągnięte wszystkie stare rury i nastąpiło kolejne wiercenie takim o to sprzętem

Fajna cicha maszynka na prąd 🙂 O, to nowość jak to na prąd? Kogo prąd? mój?

Pan Jarosław kilka razy opowiadał historię jak to są oferty po 80 czy 100zł za metr wiercenia studni ale na wiertnicach elektrycznych na prąd Inwestora. On ma porządną spalinową to musi to więcej kosztować.

Nosz k….! Ta spalinowa.

Dobra, wiercą, idzie im całkiem nieźle, nawet syfu jakby mniej

Wywiercone, mówi młody człowiek. Pan Jarosław …. sobie pojechał na inną robotę 🙂

Zakładamy nowe rury obsypujemy, zakładamy pompę i pompujemy szlam. Super, mówię. No to czekam. Panowie działają.

Ci dwaj Panowie na zdjęciu powyżej to bardzo w porządku ludzie. Gość w białej bluzie to jest prawdziwy Expert i szkoda, że już nie prowadzi własnej działalności tylko pracuje u takiego pracodawcy.

Wybiła godz. 20 i chłopaki przyszli, przeprosili ale nie mają już dziś sił na dokończenie prac. Widać było na ich twarzy potworne zmęczenie. Widziałem ile zrobili i faktycznie woda aż “biła” z rur. Młody człowiek w białej bluzie bardzo konkretnie opowiadał o tej całej sytuacji i przepraszał, tylko to nie Jego wina przecież.

Dokończymy jutro mówię, zbieramy się bo już nic nie widać.

Przyjeżdżam rano na działkę a tam

Sprzęty pochowane na lawetach, studnia uruchomiona, pompa działa, woda leci.

Wspaniale, myślę sobie, wreszcie. Pan Jarosław zadowolony.

No to się rozliczamy, mówię. I się zaczęło.

Częściowo został mi udzielony rabat a częściowo nie ponieważ jak to stwierdził Pan Jarosław był to zwykły szantaż z mojej strony!

Sytuacja była bardzo nerwowa, wymiana wielu zdań w wielu językach. Pan Jarosław wszystko nagrywał więc w razie co będzie dowód.

Po dłuższej chwili wykonany został telefon do drugiego wspólnika, który zobowiązał się oddać ustaloną kwotę przelewem na moje konto.

I weź to człowieku ufaj innym. Ekipa się zawinęła ze sprzętem i tyle ich było widać.

Pieniędzy do dziś nie udało się odzyskać i już pal je licho bo to nie była jakaś duża kwota tylko o zaufanie o wiarę w drugiego człowieka.

Dziś podejmując jakąkolwiek decyzję sprawdzamy wszystko po 7 razy. Zaufanie nadszarpnięte i teraz ciężko komuś zaufać tak na piękne oczy.

Studnia działa tak jak powiedział człowiek w białej bluzie, to On i Jego pomocnik wykonali kawał dobrej roboty! Wielka szkoda, że ma takiego pracodawcę.

Zgodnie z tym co obiecałem wrzucam kilka fotek sprzętów tej firmy. Uważajcie na tego człowieka. Z mojego własnego śledztwa wiem, że ma na koncie kilka nie dokończonych spraw, a sprzęt, którym się posługuje jest dziwnego pochodzenia.

Pan Jarosław i “Jego” sprzęt

Nie polecamy usług tej firmy i tego Pana. Nie polecam też wspólnika Pana Jarosława, Pana Ryszarda. Obaj to niesłowni Panowie, którym nie warto ufać.

Mam dziwne wrażenie, że się jeszcze spotkamy, oby!

#Blog. Jak to było z tą studnią… cz.1

Jak pewnie wiecie mamy studnię 🙂 Droga do pierwszego litra była dłuuuga, bardzo długa 🙂

Zaczęło się niewinnie, ogłoszenie na oferteo, zadzwonił miły Pan. Przekonywujący głos oraz wiedza sprawiła, że postanowiłem mu zaufać.  Szybkie spotkanie, dogadanie szczegółów, pogadanie o fotowoltaice, pompie ciepła (będzie Pan zadowolony, wszystko zrobimy) wpłata zaliczki i … proszę czekać na telefon. Nie spieszyło się Nam więc nie było pogoni.

Po kilku dniach przyjechał inny “miły” Pan, Pan Jarosław. Rozeznał temat, pogadał, pożartował 🙂 Wydawał się bardzo wiarygodny i znający temat. Będziemy przenosić sprzęt to będę dzwonił powiedział na do widzenia 🙂

Minął tydzień

drugi 🙂

Dzwonię do Pana Rysia (to pierwszy Pan z którym zacząłem rozmowy, cisza, myślę sobie, zarobiony gość to pewnie oddzwoni po robocie :). Mija dzień, dwa. Nic.

Dzwonię do Pana Jarosława, cisza, myślę pewnie zarobiony 🙂 oddzwoni 🙂

Mija …. nosz kurde nie mogą tyle pracować przecież 🙂 piszę sms-a.

Oddzwania Pan Rysiu, że nie wie, że się dowie, że każe Panu Jarosławowi oddzwonić. Oddzwania Pan Jarosław, że przeprasza, że taka sytuacja, że nie da rady, że sprzęt popsuty, że trzeba czekać.

OK, sobie myślę, sprzęt pracuje to i musi się kiedyś zepsuć, bywa, poczekam bo się nie spieszy jakoś bardzo 🙂

Czekam 🙂

Czekam 🙂

Dzwonię. No co tam jak idzie naprawa. Pan Jarosław mówi, że to porządna maszyna, na niemieckich częściach więc Pan wie, nie ma lipy. Dobra, czekam przecież się nie spieszy, hehe.

Znów trochę wody upłynęło, szkoda, że nie w mojej studni :).

Dzwoni Pan Jarosław, czy będzie Pan na działce bo przerzucamy sprzęt do Pana i będziemy wiercić. Yeah! wreszcie. Nie mogłem niestety podjechać, musiałem pracować na premię, będę miał wreszcie studnię głębinową! Pojechała Kasia, otworzyła bramę i Panowie mieli się rozłożyć ze sprzętem, był to piątek a od poniedziałku mieli zacząć.

To, że nie zabezpieczyli bramy po wyjeździe, no cóż bywa, może nie wiedzieli.

W sobotę trzeba było oglądnąć sprzęt, który będzie u Nas pracował. Szybka wizyta, parę fotek 🙂 Dół na wodę wykopany. Profesjonalna robota, pomyślałem, świetny wybór! Sprzęt też niczego sobie, pójdzie raz dwa.

Mówią, że max to 2 dni. Mają kolejne roboty więc nie ma czasu na obijanie się, dla mnie super. Mam przygotować tylko dostęp do prądu i bieżącą wodę bo jest potrzebna, temat ogarnięty (:* dla Kasi ;)) można działać.

Przyjeżdżam w poniedziałek, mieli być po 8 🙂 Nie ma ich. Ekipa budowlana pracuje przy fundamentach.

Przyjechali, bo coś, bo tamto, bo owamto 🙂 Działajmy, mówię 🙂

Dziura wywiercona, rury powkładane, trzeba by obsypać żwirem ale go nie mają. Przykra sprawa trochę, wujek google szukam żwiru w okolicach. Dzwonię, mają. Spakowali się pojechali.

I już nie wrócili 🙂

Mija kolejny dzień, nie pojawili się. W sumie to nie jest takie to proste znaleźć dziś porządny żwir 🙂

Dzwonię za dwa dni do Pana Rysia (Pan Jarosław nie odbierał) i pytam co jest, może coś się stało. Mówi, że nie mogli znaleźć w okolicy żwiru i pojechali do Dąbrowy Górniczej, czyli ponad 30km od Świerklańca 🙂

Pytań brak, nie znam się 🙂

Przeciągająca się budowa studni dosyć mocno komplikowała nam działania z budową domu. Ciężki sprzęt, który to w tamtym czasie dosyć często przyjeżdżał zmuszony był do blokowania przejazdu powodując niepotrzebne nerwy u sąsiadów i nie tylko. Powodem była laweta, która przywiozła wiertnice. Była dosyć nie fortunnie zaparkowana na poboczu utrudniając objazd.

Kolejne dni mijają. Przyjechali! 🙂 Pytam co jest grane. A bo żwir, a bo pracownik się przeciął, a bo coś …. Ok, działajmy 🙂

Rury obsypane, będzie woda wreszcie 🙂 to był już 2 tydzień.

Pan Jarosław mówi, że zrobione. Jako, że trwało to 2 tygodnie a nie 2 dni to chce rabat. Pan Jarosław mówi, że to z Panem Rysiem, Pan Rysiu, że z Panem Jarosławem. Mam rabat! Jupi! Pędze do bankomatu, rozliczam się. Szlak! po raz pierwszy.

Padła oferta że, jak chce to może mi kupić pompę i to wszystko poskładać do kupy. Na okres budowy będzie studnia techniczna. Zaproponowana kwota wydała mi się ok, mówię pasuje mi to. Jadę do bankomatu po kasę na zaliczkę. Szkoda mi się człowieka zrobiło, który mówi, że nie zarobił ostatnie wiele kasy i ta zaliczka by mu uratowała życie.

Przyszedł kolejny tydzień i miny z każdym następnym dniem nie wskazywały na sukces, bo wody nie było. Pytam, czy jest jakiś problem? Coś jest nie tak za bardzo chyba zagęścił i coś zaczopowało. Coś tam doda i wróci po weekendzie i będzie super. Niech się Pan nie martwi woda jest 🙂 Ulubione zdanie Pana Jarosława. Wielka mi to nowina 😉 że woda jest 🙂

W czasie wiercenia przesympatyczny Pan Jarosław miał czas (o ile był na miejscu) na różne przemyślenia. A to o fundamenty, a o to Kierownika Budowy. Człowiek zna się na rzeczy, przecież jeździ po budować to wiele widział 😉

Przez kolejny tydzień przez mój plac budowy przewinęło się kilka osób, patrzyli, dyskutowali, wrzucali różne urządzenia ale wody brak 🙂

Teksty Pana Jarosława się powtarzały i zaczęły powodować w moim wielkim spokoju lekko podniesione ciśnienie 🙂 

Zaczęli jak nie było domu. Ekipa budowlana zaczęła właśnie zbrojenie stropu a ja nadal nie mam studni! W domu nerwowa atmosfera. Pana Jarosław nie przyjeżdżał, standardowo nie odbierał telefonu, Pan Rysiu próbował ratować jakoś sytuację i po jakimś czasie Pan Jarosław się znajdywał z nowymi usprawiedliwieniami. To brak ludzi, to brak czegoś tam to brak … itd.

Mijały kolejne dni. Kolejny tydzień. Wreszcie został wykonany bardzo konkretny telefon do Pana Jarosława, że albo to ogarnie w ciągu następnego dnia albo ma oddać pieniądze i zabierać sprzęt. Za ten jeden dzień, chcę oczywiście rabat. Za każde kolejne dni ewentualnie spóźnienia również. Po dłuższej rozmowie Pan Jarosław zaakceptował moje warunki (kilkukrotnie go pytałem czy je akceptuje). Stwierdził, że dokończy robotę.

Zapraszam na kolejną część opowieści już wkrótce 🙂

Kreatywność budowlana ;) i przypominajka o ogrodzie

Przed zalaniem “chudziaka” przypomniałem sobie, że może warto by wyprowadzić rury z wodą na cztery strony świata do podlewania ogrodu oraz rurę do studni pod ławami?

No brawo Paweł! 🙂 dobrze, że sobie nie przypomniałeś przed zalewaniem 😉

Łatwo nie było ale się udało 😉

Rury wyprowadzone dodatkowo wrzucony arot pod zasilanie dolnego źródła dla pompy ciepła w przyszłości.

Aha 😉

Żeby to wszystko udało się zrobić potrzebowałem 100m rury PE 32mm.

Dopiero na miejscu w hurtowni zorientowałem się ile to może miejsca zająć i ciężko będzie to przewieźć autem osobowym 😉

Ostatecznie skończyło się tak 😉

IMG_3350

Inwestor sprawdza wylane ławy w nowym obuwiu :)

Plac budowy zrobił się już nie do końca przyjazny dla normalnego obuwia dlatego też, inwestor zakupił odpowiednie obuwie 🙂

IMG_3328

Na ten dzień miałem umówionych kilku dostawców sms-em (piach, żwir, cement i pierwsza niewielka partia bloczków) i o dziwo wszystko było punktualnie, uff 🙂

Trwa również realizacja budowy studni. W sumie to już albo dopiero tydzień 😉

Miał być 1 (słownie pisząc jeden dzień), zrobił się tydzień, no cóż czasem wychodzi coś nieoczekiwanego 🙂 Wybaczam i czekam cierpliwie dalej. Sąsiad Nas poratował swoją wodą 🙂

IMG_3343

Wykopki :)

Dzień rozpoczęty kilka minut po 7:00 przez mocną ekipę, która to dosyć szybko dokończyła wykop

IMG_3268

a następnie zabrała się za wyłożenie wykopu folią budowlaną

IMG_3276

Idealna pogoda

IMG_3278

 

sprawiła, że prace nabrały szybkiego tempa i po południu w wykopie były już pierwsze zbrojenia

IMG_3291

Plan na kolejny dzień to dokończenie zbrojeń, odbiór ich przez Kierownika Budowy a następnie lanie betonu 🙂

Zamówiony beton to C20/25 W8 w ilości 25m3. Wybrana Betoniarnia to Ekobet z Siemianowic Śląskich.

Tymczasowe przyłącze budowlane

Pozwolenie – jest

Opłacona FVAT za 15KV – jest

Umowa na prąd budowlany – jest

Czego nie ma? 🙂

 

Tymczasowego przyłącza 😉 Niestety pogoda nie pozwala na dłuższą pracę i trzeba było również w niedzielę znaleźć okienko pogodowe aby przygotować przyłącze. W poniedziałek z rana mają podłączyć licznik.

eRBetka gotowa 🙂 wykonana rękami inwestora 🙂

IMG_3248

Pan od licznika nie podłącza kabla w skrzynce 😉 Hm… no super 🙂 Musi to zrobić albo sam inwestor albo elektryk.

Telefon do Taty, wysłane parę zdjęć i po “godzinie” zostało odkryte gdzie należy kabel z tymczasowego przyłącza podłączyć

IMG_3259

Dalej poszło sprawnie i bezproblemowo. Mamy prąd i parę złotych zaoszczędzone za elektryka.

Tauron dopuszcza wykonanie przez inwestora samodzielnie tymczasowego przyłącza i tak też mieliśmy to zaznaczone we wniosku ale, że było to dawno to uciekło z głowy.

 

 

Studnia głębinowa

Jak już zostało wspomniane wcześniej z powodu braku projektu przyłącza wodociągowego o którym zapomnieliśmy 🙂 zdecydowaliśmy się na wykonanie studni. Teraz się okazuje, ze była to dobra decyzja ponieważ zostalibyśmy bez wody.

Uzgadnianie projektu kolizji przyłącza z gazownią i Tauronem może chwilę potrwać a my przecież za chwilę zaczynamy.

“Dogadaliśmy” termin wiercenia studni głębinowej. Dogadanie chwilę trwało bo popsuł się sprzęt wiertniczy, no cóż czasem tak bywa.

Firma zwiozła już maszynę i jak tylko pozwoli pogoda będziemy mieć już własną wodę.

IMG_3243

IMG_3245

 

Pozwolenie na budowę oraz wyzwania z jego otrzymaniem ;)

Już za moment już za chwilę tak będzie można powiedzieć. Udało się w końcu doprowadzić formalności do finiszu. Czekamy już tylko na napisanie ostatecznej decyzji.

Przez ostatni czas nie było nudno a postarała się o to przemiła Pani ze starostwa, którą serdecznie pozdrawiamy 🙂

W kilka dni udało się przepisać warunki zabudowy – w sumie to ciekawa sytuacja i tutaj pełen szacun dla Pani Urzędniczki, która to zadbała o mnie 😉

Martwiła się, że moja żona sama będzie budować na Naszej wspólnej działce i postanowiła wysłać do mnie list informujący o tym fakcie 😉 Cudowna Kobieta 😉

Warunki przepisane a co! 😉 niech małżonka nie będzie sama 🙂

Poprosiliśmy Naszą Gminę o pisemną zgodę na dostęp do dróg gminnych – tutaj również wielki ukłon dla Pani urzędniczki, co by było gdybyśmy nie mogli poruszać się drogami gminnymi. Teraz możemy jeździć w te i wewte po drogach gminnych, burżuazja:)

Do tego oświadczenia, poświadczenia, zaświadczenia, służebności i sam nie wiem już co, sporo tego, mamy i to 🙂 zawsze się może przydać przecież 🙂

I na koniec najważniejsze, dopisanie mojego imienia na projekcie budowlanym, hehehe, przecież nie może być tylko Kasia 😉 kochana Pani urzędnik 😉

IMG_3231

kurde, my już zaczynamy na całego 😉 będzie się działo!

Zapomnieliśmy o wodzie :)

Dokumenty o pozwolenie na budowę złożone, wykonawca i materiały dogadane a my nie mamy wody 🙂 Zapomnieliśmy o zleceniu projektu 🙂 No tak, na podłączenie się do wodociągu potrzebny jest osobny projekt. Brawo Inwestorzy!

Tutaj po raz kolejny na wysokości zadania stanęło moja małżonka. Jej szybkie działanie, kilka telefonów i projektant znaleziony.

Jako, że pewnie nie uda się szybko tego projektu zrealizować podjęta zostało decyzja o wykonaniu studni, która na czas budowy będzie techniczna a następnie zostanie przekształcona np. do podlewania ogródka.

Ważna uwaga!

Dobrze na początku rozmieścić sobie gdzie co chcemy trzymać.

Trzeci raz już przenosiłem stemple i deski z jednego miejsca na drugie, a bo to ziemia się nie zmieści a, bo to koparka nie wjedzie a, bo to co innego 🙂 brawo Ja!